Możesz w każdej chwili… W dowolny sposób… Zmienić swoje myśli! Łatwo powiedzieć? Łatwo! I równie łatwo zrobić, choć może to chwilę potrwać.

Wszystko to co dzisiaj myślisz to efekt wielu czynników, które wpłynęły na twój sposób postrzegania rzeczywistości. Ludzie jakich spotykasz każdego dnia na swojej drodze, wychowanie, relacje rodzinne, wykształcenie, religia, poglądy polityczne i mnóstwo innych. Każdy z nas na podstawie zebranych doświadczeń i informacji kształtuje sobie swoją „mapę rzeczywistości”. Co ważne, każdy z nas ma inną i właśnie dlatego na tą samą sytuację mamy różne spojrzenie.

No dobrze, ale czy to, że mamy określony model odbioru rzeczywistości oznacza, że nie możemy go zmienić? Na całe szczęście odpowiedź brzmi – nie. Doskonałym narzędziem do zmiany naszych przekonań, a co za tym idzie naszej „mapy rzeczywistości” jest oczywiście hipnoza. Tylko co zrobić wtedy kiedy nie wierzę w hipnozę? Nota bene zjawisko hipnozy nie jest kwestią wiary… To naukowo udowodniony proces koncentracji umysłu na określonych bodźcach, w którym logiczne myślenie zostaje przytłumione a otrzymywane sugestie trafiają bezpośrednio do podświadomości, ale nie o tym chciałam dzisiaj. Zakładam, że jest mnóstwo ludzi, którzy nie wierzą w hipnozę, boją się jej, bądź zwyczajnie nie dojrzeli jeszcze do tego, by pozwolić sobie pomóc. Dla takich osób jest ratunek! Dzisiaj chcę przedstawić ci kilka prostych zasad, które konsekwentnie stosowne pomogą ci zmienić sposób własnego myślenia.

Naturalnie zasady te stosują również osoby, które poddały się już hipnozie, bo hipnoza jest tylko jednym z pierwszych kroków na drodze do zmiany. Ta droga tak naprawdę nigdy się nie kończy. W moim przypadku proces tej zmiany rozpoczął się ponad cztery lata temu i po mimo tego, że w między czasie byłam pewnie ze czterdzieści razy poddawana hipnozie to nadal pracuję nad sobą wg poniższych zasad. Zapraszam cię do podążania ze mną tą drogą.

Cztery zasady do zmiany sposobu myślenia:

1. Musisz wiedzieć co myślisz!
Może się wydawać, że to głupie, że nie ma w tym nic odkrywczego… Nic bardziej mylnego. Niewiele osób ma świadomość w danym momencie co i w jaki sposób myśli. Myślimy nawykowo, nie zastanawiamy się nad naszymi myślami. W przeciwieństwie do tego kiedy mówimy nie zastanawiamy się, czy dane słowo nas dotknie, czy nie. A to błąd i to duży. Każdy z nas posiada myśli, które mogą być dla niego szkodliwe. Nasze myśli kształtują naszą rzeczywistość, co więc będzie kiedy będę myślała „Jestem beznadziejna”, „Nic nie potrafię zrobić dobrze”, „Nie zasługuję na to, czy tamto”? Słysząc takie komunikaty nasza podświadomość zrobi dokładnie to o co tak usilnie prosimy. Dlatego tak ważne jest wiedzieć i śledzić co się myśli. Ja polecam proste i od lat znane narzędzie jakim jest zeszyt i długopis. Kiedy zaczniesz analizować swoje myślenie notuj te myśli, które w jakiś sposób mogą być niepokojące. Idealnie jest wprowadzić to do codziennej rutyny, ale tak naprawdę nie chodzi o to, by walczyć u siebie z wyrobieniem nawyku tylko po prostu o to, żeby to robić. Czy to będzie raz na tydzień, czy na dwa nie ma znaczenia. Jedynym celem tego zadania jest zwrócenie twojej uwagi na treść twoich myśli.

2. Przeformułowanie…
Czyli zbudowanie takiej niepokojącej myśli na nowo. Najważniejszym warunkiem dobrego i skutecznego przeformułowania jest to, że musi ono być POZYTYWNE! To bardzo ważne, ponieważ często przy pierwszych próbach skonstruowania przeformułowania używamy słowa „NIE”, które nie jest rejestrowane przez naszą podświadomość i w gruncie rzeczy kręcimy się w kółko. Żeby dokładnie zobrazować o co w tym chodzi posłużę się konkretnym przykładem z mojego życia. Od najmłodszych lat słyszałam „Ubierz czapkę, bo się przeziębisz”, „Nie wychodź na dwór z mokrą głową, bo będziesz chora”, „Ubierz się ciepło, bo”, „Załóż skarpetki” etc. W efekcie tego wszystkiego miałam bardzo słabą odporność, często chorowałam, brałam duże ilości antybiotyków itd. Myślę, że osoby urodzone w latach 80-tych wiedzą o czym piszę. W każdym razie towarzyszyło mi przekonanie, że:
– mam słabą odporność,
– często choruję,
– wyjście na dwór z mokrą głową kończy się przeziębieniem,
– trzeba się ciepło ubierać.

W większości stek bzdur. Kiedy już wiedziałam, że tak myślę przystąpiłam do pozytywnego przeformułowania tych myśli. Być może ktoś będzie zdziwiony, ale nie zajmowałam się każdą z tych myśli osobno, po prostu zaczęłam myśleć „Cieszę się doskonałym zdrowiem”, „Zawsze jestem zdrowa”. To proste myślenie załatwia kompletnie wszystkie problemy ze zdrowiem.

Gdybym używała konstrukcji „Nie choruję” to najprawdopodobniej moja podświadomość rejestrowałaby samo „Choruję”. Zdrowie jest pozytywne, choroba negatywna, dlatego używamy pozytywnego przeformułowania.

Kiedy już wiem w jaki sposób ma brzmieć nowa myśl to muszę podmienić tę starą. Jak to zrobić? Można w hipnozie, ale dziś się nią nie zajmujemy. Jedyną metodą na podmianę takiej myśli jaką znam to po prostu sobie zacząć to wmawiać. Kiedy myślę „Kurcze, chyba mnie coś bierze, kiepsko się czuję” natychmiast wjeżdża „No co ty kobieto, przecież ty zawsze jesteś zdrowa”. Średnią wiadomością jest to, że jedziemy tak do skutku, to znaczy, do czasu, w którym przestaje się pojawiać negatywna myśl. Nie bez powodu mówi się, że kłamstwo powtórzone 1000 razy staje się prawdą. Dokładnie tak samo jest w tym przypadku. Ta metoda to czasami jawne oszukiwanie się prosto w oczy. Leżysz w łóżku, masz 40 stopni gorączki i powtarzasz się „Cieszę się doskonałym zdrowiem”. Tak to właśnie ma wyglądać do czasu kiedy ta myśl się nie ukorzeni i nie zacznie owocować. Ja na ten przykład od trzech lat nie byłam chora (z wyjątkiem koronawirusa, ale może to po prostu nie działa na koronawirusy :D). Ten nawias przypomniał mi i uświadomił jeszcze jedną ważną rzecz. Jeśli jednak czasami wydarzy się coś, co jest sprzeczne z moim nowym myśleniem to nie oznacza, że metoda jest zła. Niemniej niewątpliwie coś oznacza ????.

3. Wizualizacja:
Nasza podświadomość kocha wizualizację. Uwielbia kiedy karmimy ją pięknymi obrazami i odczuciami. Dlatego wyobrażaj sobie to co myślisz. Wyobrażaj sobie ze wszystkimi szczegółami, gdzie jesteś, co widzisz, co czujesz, co słyszysz. Im więcej szczegółów i bardziej wyraziste wizje tym szybciej dotrą do naszej podświadomości. No dobrze, a co jeśli mamy kiepską wizualizację, problem z wyobrażaniem sobie obrazów? Nic, bo…

4. Uczucia i emocje!
To kolejny ważny czynnik w zmianie sposobu myślenia. Poczuj to co czujesz kiedy ta myśl jest prawdziwa. Kiedy „Cieszę się doskonałym zdrowiem” mam energię, jestem silna, mogę robić co tylko zechcę, jestem szczęśliwa! Czuję to wszystko w moim ciele, a to błyskawicznie dociera do podświadomości, bo jeszcze bardziej niż obrazy nasz umysł podświadomy uwielbia emocje. Im silniejsze tym lepszy efekt.
Ja sama mam problem z obrazami (co nota bene jest moim własnym przekonaniem, które już dawno powinnam zmienić), więc ja wyobrażam sobie różne rzeczy właśnie poprzez uczucia i emocje. Czasami w takim wyobrażaniu pomocne jest też przypominanie sobie wydarzeń, które miały już miejsce i przeżywanie ich na nowo ????. Nasza podświadomość nie rozróżnia czasu przeszłego, teraźniejszego i przyszłego. Nie rozróżnia również rzeczywistości od wyobrażenia. Dlatego przyjmuje to co i w jaki sposób podajemy jej w tym konkretnym momencie.

Oczywiście przy zmianie sposobu myślenia w życiu codziennym musimy zderzyć się z umysłem świadomym, który w krytyczny sposób ocenia to co myślimy. Jeśli mając 40 stopni gorączki wmawiam sobie, że „Cieszę się doskonałym zdrowiem” to od razu słyszę taki cichutki głos w mojej głowie „Tak, jasne i właśnie dlatego leżysz teraz chora”. Cała sztuka polega na tym, żeby być konsekwentnym w tej zmianie i się nie poddawać. Nawet wtedy, gdy na początku wszystko będzie nam przypominało, że przecież jest inaczej.

Mam nadzieję, że udało mi się w jasny i przejrzysty sposób przedstawić jak działa ten mechanizm. Jeśli masz jakieś pytania zachęcam do komentowania lub kontaktu mailowego na adres kontakt@spadlaumyslu.com.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *